Może zacznijmy od tego,
co to w ogóle jest KAG..?
Wyobraź sobie zwykłą, szarą, prostolinijną gierkę. Taką, którą od początku do końca przechodzisz "Jak Ci twórcy zagrali".
Do tego dorzuć jeszcze niezbyt ciekawą fabułę i na siłę wymuszony Multiplayer. Co, przerażony? W takim razie możesz się odprężyć!
W King Arthur's Gold nie spotkasz ŻADNEJ z tych rzeczy.
KAG jest typową Retro - Sandbox'ówką, osadzoną w zamierzchłych czasach. (Wiesz.. rycerze, katapulty, magiczne stworki i cała reszta tego średniowiecznego syfu.) Można by powiedzieć, że te klimaty są już tak powszechne, że się rzygać chce. Nic bardziej mylnego! Ku zdziwieniu wielu graczy, KAG odsłania to wszystko w świeży, zupełnie dotąd nieznany sposób.
Dobrze. A jak się ma rzecz z samą rozgrywką?
Najpierw trzeba wspomnieć o tym, że King Arthur's Gold jest nastawiony na grę internetową. O ile w większości gier ta możliwość jest wyłącznie dodatkiem do Kampanii (O której w przypadku KAG dużo powiedzieć nie można), tutaj spotkamy się z zupełnie odwrotną sytuacją. Tutaj, tak właściwie gra w 99% opiera się na rozgrywce Multiplayer. Oczywiście jest stary, dobry tryb "Singleplayer", na którym możemy "ponawalać" się z BOT'ami, ale ich inteligencja pozostawia wiele do życzenia. Nie uważam tego za jakiś specjalny minus, ponieważ początkujący gracz od biedy może tam sobie trochę potrenować. Ale zaraz, o czym to ja... Ach tak. Wybieramy serwer, klikamy "Join" i co teraz? Otóż naszym oczom ukazuje się Mapa, a wraz z nią dwa przyciski, dzięki którym wybieramy obóz, do którego chcemy należeć. Za dużego wyboru to my nie mamy, ponieważ możemy dołączyć do Drużyny Czerwonej lub Drużyny Niebieskiej.
No. Po jakże tym "trudnym wyborze" stajemy się Rycerzem, Łucznikiem lub Budowniczym, zależnie od osobistych preferencji. Nie musimy tutaj się jakoś specjalnie zastanawiać, ponieważ podczas rozgrywki możemy dowolnie zmieniać swoją klasę w Bazie Głównej, ale więcej o Klasach Postaci kiedy indziej.
No tak, ale co dalej?
Wszystko zależy od Trybu Gry, który jest aktualnie ustawiony na danym serwerze. Więcej o trybach gry kiedy indziej, ale teraz będę posługiwał się wszystkim bardzo dobrze znanym trybem -
Death Match.
Otóż, zasady są bardzo proste! 1.Wybieramy Klasę, 2.Zapuszczamy się w terytorium wroga, 3.Napi.. Znaczy się, nawalamy!
Nic prostszego. Po prostu zabijamy, nie tracąc przy okazji życia. Zależnie od Klasy Postaci możemy robić to z bliska Mieczem lub z dystansu Łukiem. W tym trybie gry akurat nie mamy możliwości grania Budowniczym, z przyczyn chyba wszystkim znanych.
No ok. Wszystko pięknie, ładnie. Ale ta grafika? Pfuu..
No co? Coś nie pasuje? Jak to mówi pewne przysłowie : "Nie oceniaj gry, po grafice." (czy coś w ten deseń). Owa grafika jest charakterystyczna dla gier Steam-Punk'owych. No powiedz? Czy te pixele nie są słodkie? Moim zdaniem dodają one KAG pewnego swoistego, niepowtarzalnego uroku. Możesz tutaj się ze mną spierać, że jakie to nie jest "guffniane jak ten cały Majnkraft". Możesz powiedzieć, że w to "nie da się grać i w ogóle". Ale powiem Ci jedno, mój drogi czytelniku : King Arthur's Gold jest grą, którą albo się kocha, albo nienawidzi. Skoro jesteś tu, to rozumiem, że wybrałeś to pierwsze. I dobrze ;)
No, to tyle. Mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłem Ci, mój drogi czytelniku, świat KAG. Pozdrawiam. Więc, do kolejnego posta :) //Admin Jacobpiekaro.